Takie „konsumenckie” testo-rozważania.

Parę dni temu któryś tam raz z rzędu zrobiłem sobie taki mały odsłuch z wykorzystaniem różnych wzmacniaczy a że kupiłem niedawno koledze JVC do jego zestawu to miałem okazję pobawić się czymś innym niż Sony i Technics. To samo ustwienie, to samo źródło i kolumny trzy różne zasilania.

Sony TA-FE 650ESD, Technics SU-VX500, JVC AX R551.

Sony TA-FE 650ESD
Technics SU-VX500
JVC AX R551

Nie żadne tam hiendy w cenie dobrego auta a takie średnie ogólnie przyzwoicie brzmiące urządzenia dla „Kowalskiego”. Każdy z nich ma coś innego. Sony tak jak wie wiele osób, dający całkiem radę i nic z siebie nie dodający ale za to płaski i zmusza aby odkręcić pokrętło trochę więcej aby kolumna odezwała się przyjemniej, JVC stratuje od początku dynamicznie lecz „krzykliwy”, bądź czego może nie wiem, ukazujący niedoskonałości mojego odtwarzacza CD. Technics mimo iż uwielbiana przez tłumy hybryda (zresztą Sony też), średniej klasy ale z mocnym basem już od samego początku, potrafiący zaskoczyć naprawdę miło, mimo iż wartość na rynku wtórnym to jedno, rodzinne wyjście na pizzę. Każdy ma coś fajnego w sobie i jedną cechę wspólną. Z każdym z nich gramofon „nie brzmi”. Jako świeżo można by powiedzieć, ja, testujący ten format, chciałem poznać go z jak najlepszej strony. Jak bym posiadał tylko wymienione przed chwilą urządzenia, nigdy więcej nie wrócił bym do czarnej płyty. Sony mimo iż napisali na nim ES, oraz posiadajacy przycisk wyboru wkładek to jakiś żart. Trochę lepiej na dwóch pozostałych ale też tak jakby coś im wymontowano. I tutaj z pomocą przychodzi wyprodukowany w 1975 roku, amplituner National/Technics.

Technics SA-5250

Ten posiadający 23 waty na kanał przy 8 ohmach amplituner, zmiótł dosłownie po całości wymienione wcześniej urządzenia. Żadnych kombinacji i magicznych przełączników. Podłączony pod miejsce phono gramofon, brzmi tak pięknie że nigdy bym się tego nie spodziewał. Przy ustwionym na ledwo 2 pokrętle głośności, porusza dwie kolumny podłogowe Technics SB-M500 jak żaden inny. Dźwięk z gramofonu jest dynamiczny, głośny i sprawia że chce się tego słuchać. Czy producenci sprzętu po roku 90, nie przykładali się do zamontowanych wewnątrz przedwzmacniaczy gramofonowych bo liczono już w tym czasie na rosnąca popularność i coraz większą dostępność jakże to doskonałej płyty CD? Czy może powinien postarać się o lepszy wzmacniacz który mógłby konkurować z 46 letnim niewielkim amplitunerem? Efekt końcowy jest taki, że wszystko co mam, podłączone jest teraz pod to urządzenie. Nie ważne z czego podam sygnał, jest naprawdę tak, jak mi jest do szczęścia potrzeba. Oczywiście Ci z Was którzy lubią i się znają być może zachęcą do prześledzenia schematów budowy tych urządzeń i będą w stanie stwierdzić dlaczego tak jest a nie inaczej. Ja z punku widzenia konsumenta, który podłącza zestaw i chce się ciszyć muzyką, mogę tylko w taki sposób przekazać swoje spostrzeżenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *